Walcząca Marcovia nie dała rady Mszczonowiance

Walcząca Marcovia nie dała rady Mszczonowiance, Fot. Archiwum Maciek Gronau Photo

Minimalną porażką zakończyło się wyjazdowe spotkanie Marcovii z Mszczonowianką Mszczonów. Gospodarze wygrali 3:2 (2:1), ale nasz zespół pozostawił po sobie dobre wrażenie i nie zasłużył na przegraną. Niestety taka jest piłka nożna, często niesprawiedliwa. Nie pozostaje nam nic innego jak walczyć o punkty w kolejnych spotkaniach.

Od początku wiadomo było, że Marcovię czeka ciężka przeprawa w Mszczonowie. To zawsze ciężki teren, a na dodatek w trwającym sezonie Mszczonowianka prezentuje się nadzwyczaj dobrze. Jednak Marcovia wyszła na plac gry „po swoje”. Już w 2 minucie przed kapitalną szansą wpisania się na listę strzelców stanął Michał Boczoń. Nasz obrońca po dobrym dośrodkowaniu z rzutu rożnego uciekł rywalom i będąc sam przed bramką na dalszym słupku nie zdołał skierować piłki do siatki z kilku metrów. Chwilę później Kamil Żmuda wyprzedził Piotra Petasza i miał otwartą drogę do bramki, ale i tym razem nie udało się pokonać golkipera gospodarzy. Z perspektywy trybun wydawało się, że nasz kapitan mógł się w tej sytuacji przewrócić, gdyż goniący go defensor wyraźnie go faulował, co skutkowałoby czerwoną kartką. Kapitan Marcovii ambitnie chciał jednak utrzymać się przy piłce i dać jej prowadzenie, ale ostatecznie Mszczonowianka wyszła z opresji bez szwanku.

Niestety niewykorzystane sytuacje zemściły się w 4 minucie, gdy Kamila Cholewę pokonał Władysław Bobrow. W odpowiedzi ponownie w dobrej sytuacji znalazł się Kamil Żmuda, ale nadal bramka gospodarzy była jak zaczarowana. W 12 minucie uderzenie po rykoszecie zaskoczyło Kamila Cholewę i Mszczonowianka prowadziła już 2:0. Marcovia bramkę kontaktową zdobyła w 32 minucie gdy dobre zagranie Piotra Cudnego wykorzystał Michał Durajczyk. Piotr Cudny miał następnie dwie dogodne okazje do wpisania się na listę strzelców, ale w obu przypadkach zabrakło nieco precyzji. Mimo porażki do przerwy Marcovia sprawiała dobre wrażenie, a jej gra pozwalała wierzyć, że w drugiej części spotkania uda się doprowadzić do wyrównania.

Niestety po zmianie stron gospodarze ponownie jako pierwsi cieszyli się ze zdobycia bramki. Tym razem do meczowego protokołu wpisał się Piotr Petasz, który wykorzystał rzut karny po faulu ofiarnie interweniującego Grzegorza Kalisiaka. Obrońca Marcovii zmuszony był do ryzykownej interwencji po niepewnym odbiciu piłki przez bramkarza. Nasi zawodnicy nie spuścili jednak głów i walczyli o ponowne zdobycie bramki kontaktowej. Ta sztuka udała się w 74 minucie za sprawą niezawodnego Piotra Cudnego. Najlepszy strzelec Marcovii wykorzystał z zimną krwią przytomne zagranie Romana Zhuka i wlał tym samym nadzieję w serca kolegów, trenerów oraz grupki mareckich kibiców. Do samego końca trwała wymiana ciosów. Najpierw bliska zamknięcia meczu po fantastycznym dośrodkowaniu najlepszego w szeregach gospodarzy Piotra Petasza była Mszczonowianka. Po stronie Marcovii szans szukali z kolei Patryk Piasecki, Filip Bućko i Mateusz Argasiński. Niestety ostatecznie mimo walki do końca nie udało się przywieźć do Marek choćby punktu.

Niemniej jednak cały czas jesteśmy pełni nadziei i wierzymy, że finalnie cel zostanie osiągnięty. Przed nami jeszcze wiele spotkań, a co za tym idzie wiele punktów do zdobycia. Trzymajmy zatem kciuki za naszych zawodników i wspierajmy ich w każdym meczu. Do końca walcz!

Mszczonowianka Mszczonów – Marcovia Marki 3:2 (2:1)
Bramki: 32′ Michał Durajczyk as. Piotr Cudny, 74′ Piotr Cudny as. Roman Zhuk
Żółte kartki: Grzegorz Kalisiak, Kacper Klinicki
Skład Marcovii: Kamil Cholewa – Bartosz Laskowski (72′ Paweł Żmuda), Grzegorz Kalisiak (82′ Bartosz Osoliński), Michał Boczoń, Kacper Klinicki, Kamil Żmuda (C) (60′ Roman Zhuk), Patryk Kultys (55′ Patryk Piasecki), Mateusz Argasiński, Michał Durajczyk (76′ Milan Bazler), Sebastian Duczek (55′ Filip Bućko), Piotr Cudny (85′ Jakub Szczepocki)
Trenerzy: Łukasz Stasiuk, Kamil Boratyński, Marek Plichta

Fot. Archiwum Maciek Gronau Photo