8 sztuk baterii umywalkowych z elektronicznym zaworem ściennym o wartości blisko 12 tys. złotych ukradł z toalety w galerii handlowej w Wołominie. Jak twierdzi zrobił to ze złości, bo kolega z którym miał się spotkać nie przyszedł w umówione miejsce. Skradziony towar wyrzucił następnie przez okno pociągu, którym pojechał zaraz po kradzieży. Kilka dni wcześniej z pomieszczenia gospodarczego pralni do którego się włamał zabrał wężownicę wytwornicy pary o wartości 5 tys. złotych. 36-letni Marcin G. już usłyszał zarzuty dokonania przestępstw przeciwko mieniu za co może mu grozić kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności.

 

Właściciel galerii handlowej w Wołominie zgłosił w wołomińskiej Komendzie fakt kradzieży 8 sztuk baterii umywalkowych z elektronicznym zaworem ściennym o wartości blisko 12 tys. złotych z jednej z toalet. Niemal natychmiast sprawą zainteresowali się kryminalni. Przeglądając zapis monitoringu szybko ustalili osobę podejrzewaną o ten czy. Już następnego dnia zatrzymali 34-latka, który był w ich zainteresowaniu. Mężczyzna początkowo twierdził, że nie był w żadnym sklepie i nic nie ukradł. Jego zeznania były jednak dla policjantów mało wiarygodne. Dodatkowo policjanci wydziału dochodzeniowo- śledczego wołomińskiej Komendy prowadzący inna sprawę – kradzież wężownicy wytwornicy pary o wartości blisko 5 tys. złotych z pomieszczenia gospodarczego pralni podejrzewali, że tego czynu mógł również dopuścić się zatrzymany Marcin G.

Ustalenia jakie przeprowadzili policjanci oraz ponowne przesłuchanie 34-latka potwierdziły fakt, że ten dopuścił się obu czynów. Mężczyzna przyznał się do kradzieży baterii umywalkowych twierdząc, że dokonał tego ze złości, po tym jak kolega z którym się umówił nie stawił się na spotkanie. Później podróżując pociągiem skradzione baterie wyrzucił przez okno, bo jak twierdził na skupie złomu nie dostałby za nie dużych pieniędzy. Znaczny przypływ gotówki miała przynieść mu za to sprzedaż ważącej blisko 100 kilogramów wężownicy wykonanej ze stali nierdzewnej, którą po włamania zabrał z pralni. Jego plany pokrzyżował pracownik firmy z której wężownica zginęła. Ten zauważył jak 34-latek pakuje ją na dostawczego busa w celu wywiezienia do skupu złomu. Wystraszony odwiózł skradziony przedmioty właścicielowi.

Marcin G. już usłyszał zarzuty dokonania przestępstw przeciwko mieniu za co może mu grozić kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności.

 

info/foto: KPP Wołomin

Komentarze