Związkowo o odpadach

8 sierpnia br. w sali konferencyjnej Urzędu Miasta Wołomin odbyło się wyjazdowe posiedzenie Komisji Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska, Związku Miast Polskich.

Na zaproszenie władz gminy, do stolicy powiatu przybyli przedstawiciele kilkunastu samorządów i goście z Ministerstwa Klimatu i Środowiska, Sejmiku Województwa Mazowieckiego, inspektoratów: WIOŚ, RDOŚ, GIOŚ, Najwyższej Izby Kontroli i licznych organizacji ekologicznych. Głównym tematem wielogodzinnego spotkania było poszukiwanie sposobu walki z coraz częściej spotykanym procederem porzucania niebezpiecznych odpadów, zaproponowanie rozwiązań prawnych i organizacyjnych do ich likwidacji oraz poszukiwania rozwiązań skutecznej wlania z procederem.

Zabierający głos mówcy, często posiłkowali się zapisami z majowego Raportu NIK, który jednoznacznie stwierdził, że ani jednej gminy w kraju nie stać na samodzielne finansowania utylizacji odpadów zgromadzonych na jej terenie, a takowe działania powinny być wsparte przez ministerstwa, samorządy wyższego szczebla, a nawet rząd. Co więcej, inspektorzy NIK wykazali, że instrumenty prawne, którymi dysponują samorządy są zbyt małe i niedoskonałe, by zająć się tematem. Potrzebne wydaje się powołanie specjalnej służby, mającej uprawnienia policji, prokuratury i instancji kontrolnych, za czym zdecydowanie opowiadali się uczestnicy wołomińskiej konferencji.

A problem jest, co szybko zauważyli jej uczestnicy, bo lawinowo przybywa niepalnych miejsc składowania odpadów, tylko rocznie likwidowanych jest około 10 tys. dzikich wysypisk, (na Mazowszu w chwili obecnej, naliczono ich ponad 430). Zdecydowana większość z nich zlokalizowanych jest w obrębie miast, a zatem istnieją powody do tego, by Związek Miast Polskich, a dokładniej jego komisja ds. spraw gospodarki komunalnej i ochrony środowiska zajęła się tematem.

Jak podkreślali samorządowcy z ZMP, 4 lata temu nałożono na gminy obowiązek likwidacji nielegalnych składowisk odpadów niebezpiecznych z nieruchomości (nie) komunalnych i nie przekazano na ten cel (nie tylko środków), ale i przepisów umożliwiających walkę z tym procederem.

Wołomin stał się miejscem, gdzie wyraźnie uwypuklił się ów problem (w mieście i jego okolicach odkryto kilka nielegalnych składowisk), samorząd został pozostawiony z problemem sam, a wołanie o pomoc czy współdziałanie, póki, co jest „wołaniem na puszczy”.

Podejście przedstawicieli władz i ministerstw uczestniczących także w tym spotkania, od miejsca nie ulega zmianie. Wciąż dominuje przerzucanie się odpowiedzialnością, daje się zauważyć mocne uwarunkowanie polityczne, gdyż na kilka miesięcy przed wyborami są „ważniejsze” od zdrowia (mieszkańców nie tylko Wołomina i setek Polskich miasta ustrojonych w nielegalne wysypiska z trucizną) problemy. Polityka i tym razem zwycięża, bo na odpadach i to niebezpiecznych znacznie trudniej zbić polityczny kapitał.