– Zaczęliśmy w poprzedni piątek z Wołomina i dobiegliśmy tam z powrotem w niedzielę rano. To była forma sztafety. Uczestnicy przekazywali między sobą zegarek z nadajnikiem GPS, który wyrysował trasę widoczną na mapie – wyjaśnił Biełsatowi Zmicier Jahorau, członek Run Wawa Run.
Około 20 białoruskich biegaczy pokonało w sumie 435 550 metrów w czasie 44 godzin. Relację z wydarzenia można obejrzeć na Instagramie klubu.
W przedsięwzięciu pomagali im wolontariusze z zespołów technicznych. Nie towarzyszyli biegaczom przez cały dystans – ich zadaniem było dowożenie kolejnych uczestników do punktów przekazania „pałeczki” oraz odbieranie tych, którzy ukończyli swoje etapy. Dzięki ich wsparciu zawodnicy mogli po biegu napić się gorącej herbaty i przebrać w suche ubrania.
Klub Run Wawa Run powstał kilka lat temu z inicjatywy mieszkających w Warszawie Białorusinów. Dziś zrzesza również Ukraińców. Jego członkowie trenują wspólnie w okolicach stolicy, a także biorą udział w maratonach w Polsce i za granicą.
– Wielu biegających w naszym klubie nie może wrócić na Białoruś, choć chcieliby, bo mają tam dom i przyjaciół. Uciekli z kraju przed represjami za udział w protestach, albo okazywanie solidarności i współczucia ofiarom reżimu. Bo na Białorusi do więzienia można trafić nawet za jednego lajka na Facebooku – tłumaczy Zmicier Jahorau, któremu jako byłemu dziennikarzowi Biełsatu grozi w ojczyźnie wieloletnie więzienie.
Pomysł „narysowania” GPS-em mapy Polski narodził się jako symboliczne życzenia z okazji Święta Niepodległości oraz gest wdzięczności wobec Polaków za przyjęcie białoruskich imigrantów.
Więcej w artykule Piotra Jaworskiego na Belsat.eu >> LINK<<