Walcząca o awans o 4 ligi Marcovia pokonała u siebie Vulcan Wólka Mlądzka 4:1.

Spotkanie błyskawicznie ułożyło się po myśli gospodarzy, którzy już w 7 minucie objęli zasłużone prowadzenie po celnym strzale Adriana Dulata. Pomocnik Marcovii otrzymał bardzo dobre i przede wszystkim dokładne podanie od Huberta Dałka i ze stoickim spokojem pokonał bramkarza z Wólki Mlądzkiej. W 14 minucie wspomniany Dulat wpadł z piłką w pole karne i został nieprzepisowo powstrzymany przez jednego z defensorów gości. Sędzia nie miał żadnych wątpliwości i bez mrugnięcia okiem wskazał na “wapno”. Do ustawionej na 11 metrze piłki podszedł Tobiasz Strąpoć i wyprowadził Marcovię na dwubramkowe prowadzenie. W kolejnych minutach ataki podopiecznych Konrada Kucharczyka nie ustawały. Niestety brakowało postawienia kropki nad “i”. Dogodnych sytuacji nie wykorzystali bowiem Adrian Dulat, Marcin Rojek, Dawid Sawicki, Dariusz Piwowarek i Piotr Bielecki. Gdyby choć część z nich została zamieniona na bramki, nasz zespół ze spokojem schodziłby na przerwę do szatni.

Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił. Vulcan nadal bronił się całą jedenastką licząc na wyprowadzenie groźnej kontry. Mądra gra naszych zawodników nie pozwalała jednak na stworzenie zagrożenia pod świątynią Łukasza Bestrego. Niestety, skuteczność, czyli stała bolączka, Marcovii wciąż była daleka od ideału. Mnóstwo sytuacji, których nie sposób było policzyć, wciąż nie dawało zamierzonego celu. Na potęgę pudłował najskuteczniejszy strzelec Marcin Rojek. Wtórowali mu jednak pozostali koledzy. Dopiero w 78 minucie fantastyczne uderzenie z dystansu Daniela Wiązowskiego podwyższyło wynik na 3:0. Dla popularnego “Wiązka” było to pierwsze trafienie w mareckich barwach. Widać, że śladu po groźnej kontuzji już nie ma i Daniel w każdym kolejnym meczu potwierdza swoją dobra formę. W 84 minucie goście wykorzystali niefrasobliwość naszej defensywy, po czym jeden z ich zawodników został sfaulowany w polu karnym. Pewne wykonanie jedenastki pozwoliło Vulcanowi zdobyć bramkę na 3:1. Momentalnie zwycięstwo zostało jednak przypieczętowane przez Marcina Rojka, który w końcu po kilku niedanych próbach przełamał się i wpisał na listę strzelców. Asystą przy tym trafieniu popisał się Przemysław Sieczko. Nasz nowy nabytek wyłożył Rojkowi piłkę jak na tacy, że nie sposób było takiego prezentu zmarnować.

Ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem Marcovii 4:1. Teraz przed naszymi zawodnikami dwa ciężkie pojedynki. Za tydzień podopieczni Konrada Kucharczyka zmierzą się w Legionowie z rezerwami Legionovii. Tydzień później przy Wspólnej 12 rozegrany zostanie natomiast mecz sezonu z Drukarzem Warszawa. Ten pojedynek może mieć kolosalne znaczenie w kwestii promocji do 4 ligi. Wydaje się bowiem, że awans rozstrzygnie się między dwoma zespołami – Marcovią i wspomnianym Drukarzem.

źródło: M.Boczoń/Marcovia Marki

Komentarze