Po 16. seriach PGNiG Superligi Kobiet w piłce ręcznej rozgrywająca mecze w Markach, Galiczanka Lwów spotkała się z Eurobud JKS Jarosław. Po pasjonującym spotkaniu w regulaminowym czasie był remis po 23, ale w karnych lepsze okazały się przyjezdne (1:3).
Na tym etapie rywalizacja w lidze, jest zacięta, bo chcąc realnie myśleć o pozostaniu w najlepszej szóstce, dające prawo do rywalizacji o tytuły, żadna drużyna nie może pozwolić sobie na przegraną. Zajmująca od jakiegoś czasu piąte miejsce drużyna ze Lwowa w minionym tygodniu rozgrywała ważny mecz z zespołem JKS Jarosław. Przyjezdne od kilku tygodni pną się w górę tabeli, wygrywając mecz za meczem, a zawodniczkom Galiczanki jakoś się idzie. Sprawiają wrażenie, jakby brakowało im sił, skupienia a przede wszystkim szczęścia. Mimo to w sobotę dając z „siebie wszystko”, pozostawiając na parkiecie pot i „wielkie serducho”.
Co prawda walczą do ostatnich sekund, ale to właśnie ostatnie minuty przesądzają o tym, że ostatnio schodzą z boiska pokonane jedną lub dwoma bramkami zupełnie nie zasługując na przegraną. I tym razem, do szczęścia nie brakowało wiele, choć przyznać należy, że początek meczu i cała pierwsza polowa toczyła się pod dyktando piłkarek z JKS Jarosław. To one schodziły na przerwę prowadząc 5 bramkami.
Drugą połowę lepiej rozpoczęły jarosławianki, ale gospodynie nie zamierzały odpuszczać. Z minuty na minutę gra układała się coraz lepiej, punkt po punkcie odrabiały straty dążąc do wyrównania. Kluczowe okazały się ostatnie minuty, ale i tym razem podopieczne Vitallya Andronowa, nie zdołały zwyciężyć.
Nie pomógł w tym doskonały występ Diany Dmytryshyn, zdobywczyni aż 10 bramek, bo mecz zakończył się w regulaminowym czasie remisem 23:23. W rzutach karnych lepsze okazały się przyjezdne zwyciężając 1:3. Zespoły podzieliły się punktami.
W środę 15 lutego zawodniczki Galiczanki Lwów rozegrają arcyważne spotkanie z EKS Start Elbląg, a ewentualne zwycięstwo Ukrainek dam im możliwość pozostanie w najlepszej szóstce.








