Kolarstwo szosowe to dyscyplina sportowa, w której od dekad notujemy wielkie sukcesy. Bez wątpienia to wielka zasługa samych zawodników, ich sztabów, ale i setek osób, które każdego wyścigowego dnia służą im pomocą. Zazwyczaj są to Ci bezimienni ustawiający ogrodzenie trasy, malujący linię Start-Meta czy pilnujący porządku na trasie.
Są też tacy jak On, wieloletni dyrektor Wyścigu Dookoła Mazowsza Marcin Wasiołek, bez którego ta wielka impreza z tradycjami po prostu by nie istniała. Dla Niego bycie dyrektorem to nie tylko codzienne chodzenie pod krawatem, prowadzenie biura zawodów gdzieś w zacisznej Sali. To czuwanie nad wszystkim, choćby pomoc w realizacji najdrobniejszych zadań jak usytuowanie banerów, rozstawienie sędziów czy przygotowanie odpowiedniej ilości bukietów dla wyróżnionych.
To dzięki niemu, po latach Wyścig Dookoła Mazowsza odzyskał dawną rangę, zaliczając się od lat do ścisłej czołówki kolarskich imprez rozgrywanych w kraju. Słowem „człowiek orkiestra” całkowicie oddany tej dyscyplinie sportowej, którego wszyscy znają i szanują, a ci którzy mają okazję dopiero go poznać, szczycą się taką możliwością.
Z tą ikoną kolarskiego światka, autorem książki „Historia kołami pisana”, opowiadającej o tradycji kolarskiej Legii Warszawa mieliśmy okazję rozmawiać tuż przed zakończeniem 66 Wyścigu Dookoła Mazowsza, warto posłuchać.








