Radiowóz policji, fot: fotolia.com

29-latka zatrzymali policjanci z zespołu do walki z przestępczością samochodową wołomińskiej Komendy. Mężczyzna zgłosił fikcyjną kradzież audi A4. Działania funkcjonariuszy doprowadziły do przesłuchania 29-latka, który przyznał się, że kradzieży nie było. Teraz może mu grozić nawet do 8 lat pozbawienia wolności.

Kradzież audi A4 o wartości blisko 6,5 tys. złotych zgłosił kilka dni temu w wołomińskiej Komendzie 29-latek. Pojazd miał zginąć w Wołominie z parkingu przy ul. Fieldorfa. Kryminalni wołomińskiej Komendy postanowili jednak szczegółowo zbadać okoliczności kradzieży samochodu. Analiza zebranych materiałów i weryfikacja zdarzenia były zastanawiające a cała historia mało wiarygodna.

Wykonując dalsze czynności, w okolicach sklepu spożywczego w Zagościńcu funkcjonariusze zauważyli samochód, który miał zostać „skradziony”. Już po chwili do audi podszedł mężczyzna, którym okazał się właściciel samochodu. Widok policjantów wywołał u niego wyraźne zdenerwowanie. Na pytanie w jakich okolicznościach odzyskał samochód, nie był w stanie racjonalnie tego wytłumaczyć. Cały czas podtrzymywał też wersję, że audi zostało mu skradzione. Kryminalni dokonując wstępnych oględzin pojazdu nie stwierdzili w nim żadnych uszkodzeń, jego właściciel posiadał też przy sobie oryginalny kluczyk. Był to dla policjantów sygnał, że do kradzieży faktycznie nie doszło.

Mężczyzna został zatrzymany i trafił do policyjnej celi. Policjanci przesłuchali 29-latka, który przyznał się też do fikcyjnego zgłoszenia kradzieży pojazdu. Policjanci przedstawili mu zarzuty zawiadomienia o niepopełnionym przestępstwie i składania fałszywych zeznań, za co może mu grozić kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.

Reklama

Policyjne statystyki szacują, że duża ilość wszystkich kradzieży samochodów to tak zwane fałszywe zgłoszenia. Osoba zgłaszająca fikcyjną kradzież samochodu zazwyczaj liczy na wypłatę pieniędzy z odszkodowania, a niejednokrotnie ma jeszcze dodatkową gotówkę za wcześniej sprzedane swoje auto lub jego części. Zdarza się też, że jest to marka trudna do sprzedania za cenę jaką życzy sobie właściciel. Tak metoda wydaje się łatwą drogą do pozbycia się kłopotu. Inną metodą jest stworzenie tzw. legendy o kradzieży samochodu, która często jest wykorzystywana gdy zgłaszający lub jego pojazd biorą udział w innym zdarzeniu. W każdym takim przypadku można wejść w poważny konflikt z prawem i ponieść tego surowe konsekwencje karne.

Policjanci coraz skuteczniej zwalczają tego typu przestępczość, doskonalą metody wykrywania fikcyjnych zgłoszeń. Każdy przypadek kradzieży, w toku prowadzonego policyjnego postępowania jest wszechstronnie analizowany. Nieuczciwi zgłaszający przestępstwo, którego nie popełniono mogą spodziewać się, że trafią przed oblicze sądu.

Komentarze