Mazowieckie szpitale pomagają pacjentom z Ukrainy

Szpital, fot: pixabay.com

Do marszałkowskich placówek trafiają pierwsi pacjenci z Ukrainy. Do szpitalnych oddziałów ratunkowych zgłasza się codziennie średnio 40-50 osób. Obecnie w 11 marszałkowskich placówkach hospitalizowanych jest ponad 50 obywateli Ukrainy, w tym 16 dzieci. Wszystkie szpitale deklarują pełną gotowość do niesienia pomocy i wprowadzają specjalne ułatwienia dla potrzebujących.

Codziennie ok. 50 obywateli z Ukrainy znajduje pomoc w szpitalach marszałkowskich na terenie całego Mazowsza. Jak mówi marszałek Adam Struzik, zapewnienie pomocy medycznej wszystkim, którzy uciekli z kraju przed wojną, jest naszym obowiązkiem. – Od początku rosyjskiej inwazji w Ukrainie deklarowaliśmy, że będziemy wspierać wszystkich jej mieszkańców. Z tego powodu uruchomiliśmy pociągi humanitarne, przekazaliśmy do Kijowa trzy ambulanse, organizujemy liczne zbiórki. Oprócz tego oferujemy pomoc naszych służb medycznych. A ta, w związku z zaistniałą sytuacją jest niezbędna. Przybywające do naszego kraju osoby są często wycieńczone, czasem przez kilka dni podróży nie otrzymywały leków czy chociażby nie miały zmienianych opatrunków. Wśród tych osób jest także bardzo dużo kobiet w ciąży. Dodaje, że choć na razie liczba pacjentów z Ukrainy zgłaszających się do szpitali marszałkowskich nie jest duża, to nie ma wątpliwości że będzie ich przybywać.

Specjaliści z marszałkowskich szpitali dokładają wszelkich starań by pomóc uchodźcom z Ukrainy wrócić do zdrowia. Jednocześnie, nie wpływa to w żaden sposób na funkcjonowanie szpitali. Jak zapewnia członkini zarządu województwa mazowieckiego Elżbieta Lanc, opiekę w szpitalu uzyska każdy, kto będzie jej potrzebował. – Nasze szpitale w tej trudnej sytuacji stanęły na wysokości zadania i zorganizowały swoją pracę tak, by wszyscy mieli dostęp do opieki lekarskiej. Tam gdzie pacjentów pojawia się rzeczywiście więcej, zostały wydłużone godziny pracy.

Pomoc w języku ukraińskim
Na zmieniającą się sytuację, błyskawicznie zareagowały władze Mazowieckiego Szpitala Bródnowskiego w Warszawie i zadbały o wsparcie osób mówiących w języku ukraińskim. Dodatkowo, przygotowano punkty świadczące pomoc nagłą i doraźną – to m.in.: SOR, izba przyjęć czy izba przyjęć położnicza. Piotr Gołaszewski, rzecznik prasowy placówki, zwraca jednak uwagę, że opieki potrzebują też pacjenci, którym ucieczka z kraju przerwała dotychczasowe leczenie w Ukrainie. – To są choroby przewlekłe, których kontrola jest konieczna. Specjalista w Polsce musi jak najszybciej ocenić stan pacjenta, wyznaczyć dalszy tok leczenia, a także wystawić receptę. Dlatego staramy się zapewnić możliwość skorzystania z poradni i zapisania się do specjalisty.

Warto zaznaczyć, że w marszałkowskich szpitalach zatrudnionych jest ok. 130 pracowników pochodzących z Ukrainy, którzy bez wahania przyłączyli się do prowadzonych przez placówki działań pomocowych. Przykładem może być Wojewódzki Szpital Zespolony w Płocku. – W naszym szpitalu pod opieką specjalistów przebywają zarówno dzieci, jak i dorośli. Język nie jest dla nas żadną barierą. Zatrudniamy pracowników z Ukrainy, którzy skończyli studia w Polsce, również tu w Płocku, i władają biegle językiem ukraińskim. Zadeklarowali, że podejmą się tłumaczenia, jeśli tylko będzie taka potrzeba – podkreśla dyrektor placówki, Stanisław Kwiatkowski.

Podobne deklaracje płyną z Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego im. Józefa Psarskiego w Ostrołęce. Pacjenci z Ukrainy wymagali do tej pory leczenia okulistycznego, ginekologiczno-położniczego oraz pediatrycznego, korzystali także z porad na SOR-ze. – W naszym szpitalu pracuje dwóch lekarzy, pielęgniarka oraz członek zespołu technicznego z Ukrainy i to właśnie oni prowadzą Punkt Konsultacyjny dla osób, które potrzebują kontaktu i informacji w zakresie pomocy medycznej. Te działania wspiera także nasz lekarz, Białorusin z pochodzenia. – mówi Paweł Rafał Natkowski, dyrektor ostrołęckiego szpitala.

Wychłodzeni i wycieńczeni
Uchodźcy z Ukrainy którzy trafiają do szpitali, najczęściej cierpią z powodu przeziębień i infekcji wirusowych, wywołanych przez długotrwałe przebywanie w niskich temperaturach i brak snu. Te problemy dotyczą najczęściej dzieci. Mali pacjenci zza naszej wschodniej granicy, leczeni są m.in. w Szpitalu Dziecięcym im. prof. dr med. Jana Bogdanowicza w Warszawie. Jak mówi zastępca dyrektora placówki ds. lecznictwa, dr Wojciech Pawłowski, personel szpitala musi mierzyć się z zupełnie nowymi problemami. – Najczęściej spotykamy się z młodymi matkami, które przebywają ze swoimi dziećmi w naszym szpitalu. Nie mają nikogo z zewnątrz kto dostarczyłby im przedmiotów codziennego użytku, potrzebnych do życia. Nie maja klapek, szlafroków, środków higieny osobistej. A kiedy przygotowujemy wypis ze szpitala, okazuje się, że nie mają gdzie się udać.

Dzięki wsparciu organizacji charytatywnych oraz indywidualnych darczyńców, szpital zapewnia matkom małych pacjentów posiłki, nierefundowane przez NFZ, oraz transport. Ogłosił także zbiórkę „Paczka dla szpitala”. Zebrane dary są przekazywane dzieciom oraz ich opiekunom.

Wsparcie psychologiczne
Wybuch wojny oraz konieczność opuszczenia kraju to także spore obciążenie psychiczne, z którym najgorzej radzą sobie dzieci. Z myślą o nich, samorząd województwa uruchomił przy ul. Koszykowej 79b w Warszawie, punkt dziennej opieki, w którym przewidziane jest także wsparcie psychologiczne. – Jednorazowo możemy przyjąć 15 dzieci i z reguły właśnie tyle mamy pod opieką. Problemem, który towarzyszy im najczęściej, jest trauma. My pracujemy nad tym, żeby ją rozładować i przywrócić spokój. – mówi Michał Stelmański, prezes Mazowieckiego Centrum Neuropsychiatrii. Dodaje, że punkt od początku istnienia otrzymuje ogromne wsparcie od darczyńców i lokalnej społeczności. Świetlica została wyposażona w ekspresy do kawy, jedzenie i napoje, dostarczone zostały także karty SIM dla rodziców podopiecznych. Z kolei w siedzibie MCN w Zagórzu, uruchomiono punkt rehabilitacyjny dla najmłodszych.