Poza zasięgiem

Ani przez moment zwycięstwo drużyny przyjezdnej nie było zagrożone. Co więcej, na długo przed rozpoczęciem meczu PGNiG Superligi Kobiet w piłce ręcznej, niewielu kibiców zgromadzonych w mareckiej sali sportowej zakładało zwycięstwo Galiczanki Lwów rywalizującej z drużyną MKS Zagłębie Lubin.

Czterokrotne mistrzynie kraju (na kilka kolejek przed końcem tegorocznej ligi, już zapewniały sobie tytuł) dały pokaz opanowania, skuteczności i rutyny, która bezapelacyjnie była jednym z ważniejszych czynników stanowiących o wyniku meczu.

Od pierwszego gwizdka „sędzin” spotkania do tego kończącego pierwszą połowę nie pozostawiały żadnych złudzeń, kto w tej rywalizacji jest drużyną lepszą. Szeciobramkowe prowadzenie Lubina po 30 minutach spotkania dobitnie świadczy o tym, który zespół w minioną sobotę był lepszą drużyną. Co prawda po przerwie, ambitnie atakujące dziewczyny z Ukrainy starały się dogonić rywalki, zmniejszyły przewagę do 3 bramek, ale tego dnia stać je było tylko na tyle. Nie pomogła doskonała obrona bramkarki Wiktorii Saltaniuk czy energiczne ataki liderki zespołu i najlepiej rzucającej Diany Dmytryshyn. Ostatecznie Galiczanka Lwów przegrała z miedziowymi 24:33.