Zwycięstwo Marcovii z Unią Warszawa

182
Zwycięstwo Marcovii z Unią Warszawa, fot: Marcovia Marki

Występująca w 4 lidze Marcovia Marki pokonała na wyjeździe Unię Warszawa 3:2 i przerwała tym samym bolesną serię trzech porażek z rzędu.

Mimo, że do końca sezonu pozostało mnóstwo spotkań to mecz z Unią traktowany był w Markach jako „być albo nie być”. Porażka sprawiłaby bowiem, że bezpośredni rywal Marcovii w kontekście utrzymania w 4 lidze odskoczyłby jej aż na 9 punktów. Nikomu nie trzeba byłoby wówczas mówić, że sytuacja podopiecznych trenera Michała Tarasa stałaby się wręcz tragiczna.

Sztab szkoleniowy Marcovii postanowił dokonać kilku roszad na pozycjach poszczególnych zawodników co miało przynieść widoczne zmiany w grze. Trzeba przyznać, że było to bardzo dobre posunięcie. Damian Świerblewski grający za plecami Piotra Śledziewskiego miał wreszcie o wiele więcej swobody niż na skrzydle a Szymon Więckowski odżył po przesunięciu go na bok pomocy. Dodatkowo w wyjściowym składzie znalazł się urodzony w 2005 roku Karol Haber.

Marcovia od samego początku ustawiła sobie rywala i w pełni kontrolowała przebieg meczu. W 11 minucie wynik spotkania otworzył Piotr Śledziewski, który wykorzystał bardzo dobre zagranie Kacpra Bystrosa. Kilka minut później przed szansą stanął Bartosz Otulak, ale jego uderzenie zatrzymał golkiper gospodarzy. W 32 minucie kapitalnym strzałem popisał się za to Damian Świerblewski i było już 2:0 dla Marcovii. Nim wszyscy kibice z Marek zdążyli usiąść na krzesełkach trzeba było ponownie się podnieść ponieważ wspomniany Świerblewski pokonał bramkarza Uni poraz drugi. To były zabójcze 33 minuty w wykonaniu zawodników Michała Tarasa.

Unia poza dośrodkowaniami z rzutów rożnych nie stwarzała zagrożenia pod bramką Krzysztofa Ufnala. Taki stan rzeczy chyba nieco uśpił naszych defensorów ponieważ w 38 minucie Dariusz Dadacz przekroczył przepisy we własnym polu karnym i sędzia zmuszony był podyktować rzut karny dla gospodarzy. Pewny strzał Patryka Modzelewskiego sprawił, że Unia zdobyła bramkę na 1:3.

Dwie minuty później stało się coś zupełnie nieprzewidzianego. Zdaniem arbitra Dariusz Dadacz nieprzepisowo powstrzymywał zawodnika Unii za co otrzymał drugą żółtą a w konsekwencji czerwoną kartkę. Na nic nie zdały się protesty naszego obrońcy i od tej pory trzeba było walczyć w „10”. Na szczęście Marcovia przetrzymała chwilowy zryw gospodarzy i na przerwę schodziła prowadząc 3:1.

W drugiej odsłonie zawodnicy Unii niby próbowali stworzyć sobie klarowne okazje, ale Marcovia spokojnie kontrolowała boiskowe wydarzenie i wcale nie było widać różnicy gry w osłabieniu. Nerwowo zrobiło się dopiero w 86 minucie gdy błąd Krzysztofa Ufnala zakończył się kontaktowym trafieniem dla Unii. Od tego momentu Marcovia całym zespołem broniła jednobramkowej przewagi. Na szczęście mimo kilku prób gospodarzy udało się dowieźć zwycięstwo do końca.

Kamień z serca – te słowa po ostatnim gwizdku wypowiedzieli chyba zarówno wszyscy trenerzy, zawodnicy i kibice Marcovii. Mimo pełnej kontroli przez większość czasu gry po czerwonej kartce i straconej w 86 minucie bramce trzeba było drżeć o wynik do ostatnich sekund.

Teraz przed zawodnikami z Marek tydzień przygotowań do kolejnego ciężkiego pojedynku. W najbliższą sobotę, 16 października, do Marek zawita bowiem Stoczniowiec Płock. Zbyt duża strata punktów we wcześniejszych spotkaniach sprawiła, że tym razem również nie można pozwolić sobie na porażkę.

Unia Warszawa – Marcovia Marki 2:3 (1:3)

Bramki: Piotr Śledziewski 11′ Damian Świerblewski 32′ 33′

Żółte kartki: Dadacz, Otulak, Szeliga
Czerwona kartka: Dadacz 40′ (za drugą żółtą)

Skład Marcovii:
Krzysztof Ufnal – Kacper Bystros, Karol Haber (70′ Kacper Piekarz), Dariusz Dadacz (C), Maciej Baranowski – Bartosz Otulak (73′ Paweł Basiuk), Karol Szeliga, Patryk Kultys, Damian Świerblewski, Szymon Więckowski – Piotr Śledziewski (76′ Jan Sienicki)

Trener: Michał Taras
Asystent: Mateusz Stankiewicz

Komentarze