Pobicie policjanta w Wołominie w programie Uwaga TVN

Policja, fot: fotolia.com

We wtorkowym Uwaga TVN został poruszony temat pobicia policjanta w wołomińskim parku. Przedstawiamy stanowisko policji, opublikowane w związku z emisją programu.

„Zostałam pokonana przez prawo” to słowa matki jednego z nastolatków, podejrzanego o pobicie policjanta, broniącej swojego syna przed odpowiedzialnością karną. Czy jednak występująca przed kamerami Uwagi TVN kobieta została pokonana przez prawo, czy też jego instrumenty zadziałały tam, gdzie zawiedli między innymi rodzice? Niepełnoletni, bardzo młodzi ludzie, nie powinni pić wieczorem w parku alkoholu, a bierność rodziców nie powinna stanowić społecznego przyzwolenia na takie zachowania.

Wyemitowany we wtorkowy wieczór reportaż Uwaga! TVN odnosi się do zdarzenia jakie miało miejsce pod koniec sierpnia w parku na terenie Wołomina. Grupa nastolatków miała tam świętować osiemnaste urodziny jednego z nich. Głośno zachowujący się młodzi ludzie, pomiędzy którymi doszło do szarpaniny i bójki, zwrócili uwagę policjanta z miejscowej jednostki wracającego po służbie do domu. Gdy funkcjonariusz zareagował na zaistniałą sytuację, został zaatakowany i pobity.

Policjant ma stłuczenie głowy ze wstrząśnieniem mózgu, krwiak okularowy jednego z oczodołów, liczne otarcia, zasinienia okolic twarzy, ucha, klatki piersiowej, kończyn górnych. Był kopany i uderzany kastetem. Kopano go po głowie i klatce piersiowej. Szukanie usprawiedliwienia dla bestialstwa i bandytyzmu napastników wydawałoby się w takiej sytuacji irracjonalne, jednak dziennikarze Uwaga! TVN poprzez swój reportaż zasiewają ziarno wątpliwości w poprawność interwencji funkcjonariusza. Czy są ku temu rzeczywiste podstawy, czy też narracja osób przedstawianych jako świadkowie zdarzenia ma na celu uchronienie sprawców przez odpowiedzialnością karną?

„Dzieci dalej się bawiły, więc on (policjant, red.) podszedł do chłopaków, którzy siedzieli na tej ławce, pili to piwo. Prosił, żeby to piwo wylał” – opisuje kobieta, do której dotarli dziennikarze TVN. Jak można wywnioskować z całości jej wypowiedzi, nie była bezpośrednim świadkiem wydarzeń, a jej wypowiedź opiera się najprawdopodobniej na informacjach przekazanych przez inne osoby. Istotne jest tutaj jednak dobitne stwierdzenie, że „dzieci się bawiły”. Warto podkreślić, że późnym wieczorem około 21.00 w tej parkowej „zabawie” brały udział młode osoby w wieku od 13 (!) do 18 lat (większość stanowili niepełnoletni), a ich rozrywką było między innymi picie alkoholu.

To właśnie przyzwolenie rodziców i innych osób na bezkarne spożywanie przez nieletnich alkoholu, pozostawanie ich samymi sobie bez żadnego nadzoru i głębszego zainteresowania ze strony dorosłych, a co za tym idzie prowokowanie i wikłanie się w sytuacje zagrażające bezpieczeństwu ich samych i innych osób, stanowiące realne zagrożenie pogłębiającą się demoralizacją wydawać by się mogło materiałem na reportaż. Nikt jednak takiego problemu tutaj jednoznacznie nie dostrzegał. Żaden z rodziców, osób przedstawianych jako świadkowie, jak i samych dziennikarzy.

Żaden z rodziców nie wspomniał w tej audycji słowem o tym, że tak młodzi, nastoletni ludzie nie powinni pić alkoholu, nigdy i nigdzie, a samo zdarzenie miało przecież miejsce w parku, miejscu ogólnodostępnym, o którym zwykło się mówić „na widoku”. Nikt nie wykazał odrobiny refleksji związanej ze sprawowaniem właściwej opieki nad dziećmi.

Pobity i momentami oszołomiony funkcjonariusz przedstawiany jest przez niektóre osoby, jako człowiek znajdujący się pod wpływem alkoholu. Badanie trzeźwości wykonane bez zbędnej zwłoki wykazało trzeźwość policjanta. Jego broń służbowa była w czasie zdarzenia zdeponowana w jednostce, bo przypomnijmy zakończył wcześniej służbę i wracał do domu. Bzdurą jest twierdzenie jakoby miał jej użyć, oddając dwa strzały.

Na stronie Uwaga! TVN w tekście do tego reportażu możemy przeczytać:

„Matka drugiego 16-latka, który jest oskarżony o pobicie policjanta, także uważa, że funkcjonariusz był agresywny wobec nastolatków.

– Żadne dziecko nie kopało [policjanta – red.]. Tylko chłopczyk 13-letni wziął hulajnogę i zdzielił go – mówi.

To właśnie 13-latek zadał policjantowi najpoważniejsze ciosy. Jego matka jest zszokowana, że syn będąc w parku przyłączył się do bójki.

– Gdyby wiedział, że to policjant, to pierwszy by uciekał – uważa.”

Czy gdyby to nie był policjant ale ktokolwiek inny, kto zareagowałby na zachowania dzieci, które nie powinny mieć miejsca, to 13-latek pierwszy by uciekać nie musiał? Czy rzeczywiście picie alkoholu o 21.00 w miejskim parku przez nieletnich powinno stanowić ogólnie przyjętą normę wśród części miejscowej społeczności? A może powodem takiej postawy i próby napiętnowania policjanta jest fakt, że przez 22 lata służby, najpierw w pobliskiej Kobyłce, a teraz w Wołominie stał się rozpoznawalny i całe zdarzenie stanowi dla niektórych osób okazję do odegrania się na jednym z miejscowych „psów”?

Wśród nastolatków, którzy decyzją sądu trafili do schroniska są nieletni wcześniej notowani. Po raz kolejny wchodzą w konflikt z prawem. Refleksji ich opiekunów i chęci zapobieżenia takim sytuacjom nadal jednak nie można dostrzec.

kom. Sylwester Marczak,Rzecznik prasowy KSP